Kup bilet ONLINE
Find us on Facebook

Aktualności

UWAGA! Zmiany w majowym repertuarze kina

Informujemy, że w majowym repertuarze kina zostały wprowadzone dwie zmiany. Więcej ...

JANOSIK. PRAWDZIWA HISTORIA z audiodeskrypcją

19 maja /sobota/ o godz. 15.30 w kinie REJS odbędzie się kolejny pokaz z audiodeskrypcją MIĘDZY SŁOWAMI. Tym razem osoby niewidome i niedowidzące zapraszamy na film Agnieszki Holland i Kasi Adamik JANOSIK. PRAWDZIWA HISTORIA. Więcej ...

Zapraszamy na koncert: Leszek Kułakowski Ensemble piccolo "Code Numbers"!

Zapraszamy na koncert: Leszek Kułakowski Ensemble piccolo "Code Numbers", który odbędzie się w klubie pARTer Młodzieżowego Centrum Kultury w dniu 18. maja 2012 r. godz. 19.00. Bilety w cenie: 20 PLN/normalne i 15 PLN/ulgowe do nabycia w przedsprzedaży lub tuż przed koncertem. Więcej ...

14. maja br. o godz. 13.00 zapraszamy do Nowego Teatru im. Witkacego na spektakl taneczny "Z pozoru niemożliwe..."

11. maja br. obchodzony był XII Dzień Godności Osób Niepełnosprawnych oraz Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. Młodzieżowe Centrum Kultury włączyło się w organizację imprez towarzyszących temu świętu. 14. maja br. o godz. 13.00 zapraszamy więc do Nowego Teatru im. Witkacego na spektakl taneczny "Z pozoru niemożliwe ..." w wykonaniu Teatru Tańca ENZA MCK i młodzieży niedosłyszącej ze Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego w Sławnie. Więcej ...

Dzień Godności w kinie REJS

Jutro, 8 maja, z okazji Dnia Godności i Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych, zapraszamy do kina REJS na pokazy krótkometrażowych filmów dokumentalnych. Więcej ...

Daniel Odija - warsztaty literackie "Lekturomania".

Daniel Odija - warsztaty literackie "Lekturomania". Więcej ...

Rozstrzygnięcie VI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego

PROTOKÓŁ JURY

VI OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU POETYCKIEGO

IMIENIA MARTY ALUCHNY-EMELIANOW

Konkurs odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Słupska

Słupsk, 28 marca 2009r.

Jury VI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Marty Aluchny-Emelianow pod patronatem Prezydenta Miasta Słupska, w składzie:

Zygmunt Flis - przewodniczący,

Jerzy Dąbrowa-Januszewski

Wiesław Dawidczyk,

po wnikliwej analizie i rzetelnej ocenie 165 zestawów wierszy (na zdjęciu obok mapa z zaznaczonymi miejscami, z których pochodzą uczestnicy tegorocznego Konkursu),

postanowiło przyznać:

I nagrodę - za zestaw wierszy opatrzonych godłem KAPRYŚNA POGODA, autor - Monika Dudziak, Śrem

II nagrodę - za zestaw wierszy opatrzonych godłem KSANTYPA, autor - Sonia Plisikiewicz, Zamość

III nagrodę - za zestaw wierszy opatrzonych godłem VIVIEN, autor - Jadwiga Grabarz, Kobyle

.

wyróżnienie - godło LENA, autor - Magdalena Abratkiewicz, Opole

wyróżnienie - godło CÓRKA DYREKTORA CYRKU, autor - Anna Mazela, Kraków

wyróżnienie - godło RZESZ, autor - Klaudia Warzynkiewicz, Wrzeście

wyróżnienie - godło ESPERANZA, autor - Agata Kornacka, Chęciny

Nagrody ufundowali Marszałek Województwa Pomorskiego oraz Prezydent Miasta Słupska.

GRATULUJEMY LAUREATOM !
.

Uroczyste rozstrzygnięcie VI edycji Konkursu

odbyło się 28.03.2009r. o godz. 17.00

Podczas imprezy obejrzeć można było spektakle teatralne:

"Co się dzieje z modlitwami niegrzecznych dzieci"

- sztukę Anety Wróbel w reżyserii Wiesława Dawidczyka,

przedstawioną przez Młodzieżowy Teatr Pivetta:

oraz:

"Agata szuka pracy"

- sztukę Danuty Łukasińskiej w reżyserii Wiesława Dawidczyka.

Wystąpiły:

Małgorzata Łangowska

jako Agata

.

.

.

.

.

i Alicja Krawczewska

jako Matka (na zdjęciu).

.

.

.

.

.

.

Dziewczyny stawały na głowie, żeby tylko spektakl był ciekawy...

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Po ogłoszeniu werdyktu (zdjęcie poniżej) aktorzy teatru młodzieżowego odczytali wiersze laureatów:

erotyczne zamyślenie

w nastroju dzikiego bzu jestem
słodko mi spokojnie leniwie
między palcami nogi źdźbło trawy
we włosach mak w uszach czule szeleści lipa
.
ciało rozgrzane słońcem rozpromienione
włosy muskają policzki okalają kark
.
rozkładam ręce obejmuję czule ogrodową przestrzeń
pieszczę ją dotykam głaszczę koduję wklęsłości i wypustki
szorstkość i gładkość ziemi
wilgotność trawnika poręcz ławki
.
przejrzyście jawi mi się chwila
zanocuję w niej aż do rana
oddychając w rytm szumu zbóż
i melodii spragnionych bliskości świerszczy
.
pozwolę lizać się wiatrowi
obwąchiwać kotom – przybłędom
obmywać rosie zwilżać uda mgle
.
aż słońce rozklei powieki
i powoli rozgrzeje ścierpniętą skórę twarzy
rozjaśni poranek przy herbacie
a dzień przyniesie jego na tacy
gotowe spełnić każde moje życzenie
w erotycznym klimacie zacienionego ogrodu

Monika Dudziak

Family Man

Stefan Maria Budzotek
zwolniony z pracy
oskarżony o bezczelne zakusy
do pani Ani sekretarki
(ach, ten biust!)
.
żonie grzecznie wyjaśnił to nieporozumienie
syna zbajerował luzacką nawijką
córeczce wystarczył kucyk Pony
.
rozsiadł się na kanapie:
„Przynieś mi piwo, kobieto”
.
w geście dozgonnej miłości
rozpłaszczył łapę na żoninych pośladkach
.
bo przecież dobre stosunki w rodzinie
są najważniejsze, nie?

Sonia Plisikiewicz

Bierzcie i jedzcie /wiersz o dzieleniu chleba/

„Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 54)
.
Trzeba zejść do katakumb, trzeba poczuć glinę,
jej wilgotny zapach powie, kim jesteśmy -
ten sam początek, lecz czyja to wina,
że widzą, co chcą widzieć – zejdźmy do katakumb
.
i zapalmy pochodnie, wtedy lepiej widać
ostre rysy twarzy i ręce, co dzielą.
.
Chleba nam wystarczy, dzisiaj dla każdego
według jego myśli, mowy – według zasług
będą go rozdawać. Zapalmy pochodnie,
by dostrzec każdy okruch, aby pocałować,
kiedy dotknie ziemi – nie ma w tym zgorszenia
.
Tylko trzeba zejść do katakumb i zaznaczyć wejście,
potem czekać na znak, by zacząć wędrówkę -
z dalekiego kraju daleka jest droga – palmy więc pochodnie
i jedzmy przaśny chleb bez zakalców.
.
Zimno. Mury porosły mchem jak wierzby -
a te już wycięli i mniej jest tajemnic -
odsłonięta rzeka. W ołtarzu tkwi Matejko,
pachnie farbą olejną. Potrzeba więc drewna.
Dołóżcie do pieca i kujcie póki gorące
wszystkie dobre chęci, potem brukujcie -
wybrani i tak przejdą po dnie morza.
.
Rozstawcie zatem ręce i dotnijcie słupów,
rusztowanie spiętrza się jak gotyk, kancelariat
kościół – przygląda się po drugiej stronie drogi.
.
Niczego nam nie braknie – mamy przecież mech,
by grzać umysł i dłonie, zatkać dziury w belkach
i żebrach, choć ciemno w środku i wizerunki – ciemne.
Może potrzebny jest Rublow w płatkach srebra,
czyste tempery, deski brzmiące jak dzwon
i szlachetność życia też należy przesiać -
.
bo kto lubi chleb musi być dobrym człowiekiem,
a dzieląc ryby i bochny niczego mu nie braknie.

Jadwiga Grabarz

.

lubię być na jeden kęs

lubię ciebie wieczorem gdy obierasz mnie z ubrań ostrzem oczu
gdy na widelcu wkładasz mnie do ust rozgryzasz rozmiękczasz śliną
gdy wiję się wokół twojego języka
lubię być papryczką chilli
rozpalać szczypać gryźć kusić pragnienie
lubię gdy wgryzasz się w moje pośladki
i sapanie twoje uwielbiam do uszka mruczenie pojękiwanie
gdy między nami już tak blisko łóżkowo
kiedy podniecenie jest w każdym marszczeniu prześcieradła
Monika Dudziak
.

zaszedłeś

zaszło słońce. erotyczna pomarańcza. jaskrawa broń nieba trzymająca
na dystans.przerażająca śmiałków z przerostem wiary we własne
możliwości.
współczesnych Ikarów.
przed nocą atmosfera zagęszczona. duszno. parno. myśli kotłują się
naprężają.
doprowadzają do wariactwa.
zielone oczy kota błądzą po kątach
na próżno namierzając ofiarę. i tylko nerwowe uderzanie ogonem o
podłogę pozwala domyślić się rozmiarów jego wściekłości.
obiegasz myślami tę ciszę przeklętą. wieczorne ćmy nadlatują do okien.
rozbijając się.
o szyby. ich trzaski zazwyczaj ledwo słyszalne
ranią uszy. nieomal dziurawiąc bębenki.
zdrapałeś zaschnięty strup na ręce. musiałeś być bardzo zdenerwowany.
zaszedłeś. erotyczny owoc mojego serca.
potem poszłąm do łazienki. osunęłam się po ścianie. powoli. taktownie.
uderzyłam skronią o muszlę klozetową. rozcięłam brew.
znalazłeś mnie taką nieatrakcyjną. w tamten lipcowy wieczór. upalny.
wymarzony.
i zaczęło się między nami. ukłądać całkiem dobrze.
a tamtego wieczora pękło. jak skóra pod brwią.
dokąd zdążyłeś zajść. jakoś długo nie wracasz.
Monika Dudziak

.

bez snu

stoję przed drzwiami nie wchodzę nie pukam
wycieraczka szorstka brudna mokra
ja bosa naga bez wstydu
na plecach różaniec z kostek kręgosłupa
u nogi kula zlepek myśli
zbolałych historii przeżytych z ledwością
brwi pomarszczone zmrużone oczy na rzęsach śnieg
nie chciał przyjść sen tej nocy no to jestem
bez walizki prosto z łóżka
skóra jeszcze pogięta pomarszczona na twarzy ślady poduszki
utrapień złych skojarzeń fałszywych przekonań śliny
nie zapukam nie wproszę się
zasnę pod drzwiami niech sąsiedzi widzą moją biedę głód
uczuć.
ciebie
ułożę się tu jak pies jak nasze niedoszłe koty
zwinę się w kłębek
pomruczę trochę z zimna z tęsknoty
a rano kopniesz mnie nadepniesz albo wcale nie zauważysz
przeleżę tak dzień może dwa
i noc
ktoś zapyta czy zupy nie chcę inny wezwie policję
okryje kocem.
ktoś o mnie pomyśli
nie ty
Monika Dudziak

.

pragnienie

obejmujesz ustami kwiat językiem dotykasz pieścisz
doprowadzasz do rozkwitu zagłębiając się w nim
i delikatnymi ruchami podrażniając od wewnątrz
malujesz niekontrolowany grymas rozkoszy na mojej twarzy
rozpalasz we mnie ogień który przeszywa wyobraźnię
wijącą się pośród doznań
spoglądając na mnie w sposób który znam tylko ja
pozwalam ci smakować moje ciało zlizywać jego zapach
bezwstydnie leżąc przed tobą naga z niedosytem bliskości dotyku
smaku twojej śliny oddechu i warg które potrafią
odgadywać moje pragnienia całując piersi ssąc sutki
zanurzając się między nogami
cała jestem twoja
kawałek po kawałku
kochaj mnie dokładnie czule
całe życie
Monika Dudziak

.

“Obserwacje spisane”

Stefan Maria Budzotek
lat pięćdziesiąt dwa.
dzieciństwo z piętnem komunizmu
dorosłość z piętnem
homo-
semito-
i stu innych społęcznych fobii.
gatunek [niestety]
nie na wymarciu.
Sonia Plisikiewicz

.

“Szanuj bliźniego swego”

Na niedzielnej mszy
po kazaniu (objętościowo przesadzonym)
traktującym o umiłowaniu braci-parafian
Stefan Maria Budzotek
pieczołowicie (i odpowiednio demonstracyjnie)
wysupłuje z portfela
papierek o sporym nominale
- Bóg zapłać
klęka i modli się do Miłosiernego Pana
żeby wytępił wreszcie
pedałów gejuchów
i wstrętne lesbijki.
Sonia Plisikiewicz

.

“Czyn głupi”

Codziennie rano
gubiła sens
Szukała bite dwie godziny...
rzadko odnajdywałą
Kiedyś upchnęła w szufladzie Szczęście
owinięte skarpetkami w paski
Czyn głupi.
Nie wiedziałą,
że Szczęście długo w jednym miejscu nie usiedzi
Zbyt ruchliwe toto.
Zbyt roztrzepane.
I uciekło,
znudzone towarzystwqem damskiej konfekcji
A ona w samotności
rozbija się o ściany
wślizguje w żarówki
wprasowuje w firany
I czeka na Szczęście,
aż przyjdzie,
przybiegnie, przyleci,
przez dziurkę od klucza wskoczy...
No to sobie jeszcze poczeka
Sonia Plisikiewicz

.

“Do P.”

A jeśli głos mi się w ciszy zawieruszy
Ty i tak wiesz co chciałam powiedzieć
A jeśli łza się z policzka wykruszy
Ty i tak zapamiętasz dlaczego płynęła
A tych bursztynów z Twoich oczu
nie sprzedam nawet gdy chłód mnie przyciśnie
I zasnę lecz tylko dlatego
że może mi się przysnisz
I czasem sobie nawet umrę
jeśli będzie trzeba
ale tylko po to byś zrozumiał
co czuję gdy Ciebie nie ma
Sonia Plisikiewicz

.

1900 (kroniki rodzinne)

pewniej byłoby prozą opisać taką zimę
jasna korona słońca zatopiona w śniegu
na kość zmarznięta glina jak ciało młodej matki
kożuchy rękawice przed chwilą byłaś ciepłą
twoje biodra rodzące dzieci i dłonie chleb dzielące
ich mały świat ogródka nagle zasnął przy tobie
pewniej byłoby prozą o tańcach o powrozach
krowich włókach dnia skręcanych i witych
pod powałą w jaskółcze gniazdo
w wierszu pięć córek jak wianuszek otoczyło kołem
siennik błogosławin których im nie oddasz
wnet przywiozą ci trumnę amen skończy różaniec
a kumy zapatrzone w to twoje zmartwychwstanie
serca dzieciom uśpią łzy zapieszczą
Jadwiga Grabarz

.

Erotyk przyzwoity

Szukasz dla mnie określeń – wyobrażam sobie
jak patrzysz teraz w sufit i na twojej twarzy
pojawia się jakiś grymas, czułę zamyślenie
i widzisz kosmos wielki. Może nawet w lśnieniu
zatapiasz swoje palce. Ta podróż na księżyc
przynosi to, co tak lubisz – ja lubię z planet tęższy
Saturn, który oplata, opada na mnie ściśle,
kiedy pałen określeń o mnie i o niej myślisz.
Jadwiga Grabarz

.

Z ksiąg nocnych, wieczystych

to nie byłą łąka, tylko toń – potężna
jak dwie rzeki na wschodzie i w kwietnym orężu
strojona na wojenkę, albo też na festyn,
leżałą tak pod wiśnią wypluwając pestki.
Kto ciebie wojenko, łączko przyobiecał
dziewczynom o oczach z rozżarzonych węgli,
kto z tobą na łanie, rogate koziołki
wyprawiał się pod las, polerował strzelby?
A tu na zagonie, na tym strzepku ziemi,
gdzie nic nie wyrośnie jak garbate śliwy
skrada się po nocach Najświętsza Panienka -
sowa przed nią milknie, lipa jej się chyli
i do małych stópek składa w dziekczynieniu
hubkę na ognisko. We wsi śpią, kolęda
wychodzi z miesiącem, by znaczyć granicę
szeroką na pół wiorsty – tak to pokolenia
śnią, że pełny jest sąsiek i w tych snach zimowych
toń gaśnie jak ogarek, dogorywa świeca.
Jadwiga Grabarz

.

Odbarwienia

krążymy od stycznia do łazienki
pełna gładkich kafelek miękkich tkanin
zasłania plamy na ręcznikach drobną ręką
szafki stają na palcach a ty z nimi
czekasz aż napełni się wodą co powinno
wanna wyleje troski jak różańce
z głośnymi zdrowaś błogosławionaś
i tak dalej krążyć będziemy do drzwi
to do kurka słuchać czy ciało pęcznieje
puszcza kolor
Jadwiga Grabarz

.

Biała wiara

Królowa Śniegu w Kanie Galilejskiej
zamienia wodę w lód.
Wyznaję jej białe pięty
i czekam, aż nauczy mnie nie czuć zimna.
Nie potrzebuje słowa wieczność
- nawet z lodu jestem człowiekiem,
a ludzie umierają.
Królowa Śniegu jest łaskawsza od Jezusa:
Jezus przyszedł raz, może przyjdzie drugi,
a zima przychodzi co rok.
Anna Mazela

.

Nieprzypadkowi

Nie chcą a dzielą
świat na połowy
lustra wieszają osobne
i psy na sobie nie lepsze
pod ciepłą pościelą
wychodzą z siebie
czerwoni ze wstydu
aktorzy amatorzy
kupują chleb co rano
obdarty z chleba
piją kawę z filiżanek
w dwuznacznym kolorze
chodzą zawsze do parku
i zawsze do kina
i w każdą niedzielę
i nigdy ze sobą
a później kochają
trzecią żonę od diabła
męża spod lady
źle uszyte dzieci
w końcu oczy zamykają osobno
ludzie niezdarni
nieszczęśliwi
nieprzypadkowi

Agata Kornacka

.

grzech

nie zjadłam jabłka
z drzewa zakazanego
to byłoby zbyt idealnie
dostać przebaczenie
i żyć dalej
z Twoimi słowami na ustach
w XXI wieku
zakazane jabłko to rarytas
jest zbyt zimno
na soczyste owoce
są tylko soczyste kłamstwa
i prawie prawdziwe uśmiechy
dostałam papierówkę
soczysta i niezakazaną
kochałam chyba
o jeden uśmiech za mało
udławiłam się
tym szczerym prezentem
zdążyłam jeszcze spojrzeć na drzewo
czerwone jabłka spadły
nowe martwe ciała na ulicy
nie szepnąłeś nawet
że warto umierać
z miłości
Klaudia Warzynkiewicz

.

KOCHANKOWIE

uschnięci kochankowie
idealni na jesień
tacy co jeszcze próbują
ale już dawno nie mogą
tacy co nadal marzą
ale każde osobno
nadgryzieni przez deszcze
nadszarpnięci przez burze
kochankowie z przedwczoraj
z ostatniego dnia lata
z pajęczynką we włosach
wiankiem zwiędłych koniczyn
żuczkiem złodziejem wspomnień
wróblem kilku dni „jeszcze”
liściem ostatniej nadziei
Magdalena Abratkiewicz

.

Imprezą towarzyszącą rozstrzygnięciu Konkursu była wystawa książek, zdjęć, rekopisów i przedmiotów należących do Marty Aluchny Emelianow: